aktualności

Żywych wzywam, zmarłych opłakuję…

W naszym skansenie podczas spaceru po lasowiackiej i rzeszowskiej wsi można podziwiać aż osiem kapliczek. Są to kapliczki domkowe, brogowe, słupowe i skrzynkowe, krzyże przydrożne, a także figury świętych.

Nie jest ich jednak nienaturalnie dużo. Takie nagromadzenie świadectw religijności mieszkańców wsi ma swoje korzenie aż w XVII w. i kontrreformacji. Ruch ten zakładał wyjście z wszelkimi praktykami religijnymi także poza mury świątyń. Wielu proboszczów mierzyło zaangażowanie swoich parafian liczbą fundowanych kapliczek, dlatego uważało się, że im więcej ich powstaje, tym lepsze świadectwo wiary składają mieszkańcy danej wsi. Był też inny powód. Nie we wszystkich wsiach był wybudowany kościół. Krzyże i kapliczki były więc stawiane ze zwykłej potrzeby ustanowienia miejsca, w którym można się pomodlić. Do dziś ludzie gromadzą się przy nich na nowenny, odmawianie różańca i śpiewanie litanii. W miejscach tych odprawiane są także msze święte i nabożeństwa do patronów – mieszkańców przydrożnych świątyń – Matki Boskiej, św. Jana Nepomucena, św. Floriana, św. Józefa, św. Franciszka, św. Antoniego czy św. Barbary.

Dobre miejsce dla kapliczki

Kapliczki zazwyczaj wyrastały w miejscach, gdzie mogło panoszyć się zło, np. tam, gdzie była ziemia niczyja – gdzie znajdowała się granica wsi i gdzie nie dochodził głos dzwonów kościelnych. Mieszkańcy dawnej wsi wierzyli, że kapliczka miała moc odganiania złego i ochraniania wędrowca przed zagrażającym niebezpieczeństwem – chorobą, opętaniem, zastraszeniem przez potępione dusze czy klątwą. Najbardziej niebezpiecznie było tam, gdzie ktoś zmarł nagle, nie pojednawszy się wcześniej z Panem Bogiem. Tak więc grozą wiało w miejscach, gdzie były mogiły samobójców, a także tych, którzy zginęli tragicznie – zastrzelonych w bitwie, zmarłych w wyniku epidemii, zabitych przez piorun, ścięte drzewo, wywrócony wóz, rozszarpanych przez dzikie zwierzęta, utopionych… Zatem kapliczka była elementem, który oswajał obcą przestrzeń. Niebezpieczne miejsce było dzięki kapliczce włączone w świat uporządkowany, kontrolowany przez Boga i ludzi – można było w tym miejscu pracować i mieszkać.

Ludzie stawiali kapliczki także niedaleko domów, bo to miały być miejsca otoczone Bożą opieką. Święte figury upamiętniały również ważne wydarzenia – np. wyzdrowienie z ciężkiej choroby, ocalenie od śmierci, długie i szczęśliwe życie ze współmałżonkiem – były one podziękowaniem za doznaną łaskę.

Kapliczka ze Staniszewskiego

Najstarsze skansenowskie obiekty tego typu pochodzą z XIX w. Wśród nich jest piękna domkowa kapliczka ze Staniszewskiego. Przed przeniesieniem do skansenu stała ona przed drewnianym wówczas domem rodziny Grochalów. Na fotografii z lat 70. XX w. można zobaczyć, że ustawiona była frontem do drogi głównej z Raniżowa do Sokołowa Małopolskiego, przed sztachetowym płotem. Takie samo ogrodzenie otaczało kapliczkę i mały ogródek wokół niej. Kolejne zdjęcia pochodzą z lat 90. XX w. Widać na nich nowy, już murowany dom, a przed nim również nową, murowaną i pobieloną kapliczkę. A właściwie dwie, bo stara, drewniana, chyląca się już ku upadkowi wspiera się na tej nowej. W tym czasie właściciele przenosili część wyposażenia do nowej kapliczki, a etnografowie z Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej zdecydowali się przenieść tę drewnianą do skansenu.

Historia

Kapliczka pochodzi z przełomu XIX i XX w., natomiast mapy z 1853 i 1894 r. znajdujące się w Archiwum Państwowym w Przemyślu potwierdzają, że w Staniszewskiem, w samym miejscu tym stał już wcześniej obiekt architektury sakralnej. Drewniana budowla stała przy zagrodzie Grochalów do 1990 r. Mieszkańcy wspominają różne historie z nią związane, m.in. majowe wieczory, gdy schodzono się, by odśpiewać „Litanię loretańską do Najświętszej Maryi Panny”. Budynek przez pewien czas był także schronieniem dla partyzanta, który ukrywał się w nim niczym w małym domku.

Na początku kapliczka zdobiła skansen, stojąc po prawej stronie drogi, niedaleko wejścia do zagrody z Jeziórka. W 2020 r. znalazła ona nowe miejsce w przestrzeni parku etnograficznego. Jej niebieskie ściany widać zaraz po wejściu, a czasem można nawet usłyszeć dźwięk dzwonka loretańskiego przywieszonego na małej dzwonnicy tuż obok.

Od nawałnic i burz

Dzwonek taki pełnił w dawnej wsi różne funkcje: w południe wzywał na Anioł Pański, żegnał zmarłych mieszkańców wsi i bił na alarm. W latach 60. XX w. T. Seweryn pisał: „Wysoki szczebel w hierarchii ważności zajmowały kaplice z sygnaturką i zawieszonym na niej dzwonkiem, którym dzwoniono celem zwołania wiernych na modlitwę i także gdy ksiądz jechał do chorego, albo gdy ktoś umarł we wsi. Księdza obwieszczano dzwonieniem spokojnym, jednolitym, o śmierci zaś zawiadamiano dzwonieniem rwanym, składającym się z szeregu szarpnięć linewką dzwonu. Poza tym dzwoniono zmarłemu – trzy razy aż do pogrzebu”. Kapliczki z sygnaturką można spotkać wciąż np. w Hucie Komorowskiej i Mechowcu koło Kolbuszowej czy nieopodal sanktuarium w Borku Starym pod Rzeszowem, gdzie stoi kaplica z dzwonkiem nazywanym „dzwonkiem dobrej śmierci”.

Dzwonnica ustawiona przy kapliczce ze Staniszewskiego wzorowana jest na obiekcie, który etnografowie zaobserwowali podczas badań terenowych w 2007 r. w Grodzisku Górnym. Tam wieża z dzwonkiem postawiona jest obok ufundowanej w 1895 r. kapliczki domkowej. Podobną wieżę można obejrzeć na rycinie D. Kozioł w publikacji W. Gaja-Piotrowskiego. Rysunek przedstawia nieistniejącą już słupową dzwonnicę z Rzeczycy Długiej z dzwonkiem obrzędowym, który służył do odpędzania burz.

Same dzwonki loretańskie były niegdyś popularną pamiątką przywożoną z pielgrzymek do Loreto we Włoszech. Należały one, obok święconej wody, wianków i ziela oraz świecy zwanej gromnicą, do przedmiotów niezbędnych w każdym domostwie. Gdy zbliżała się nawałnica, obiegano dom, dzwoniąc ile sił w rękach, by pioruny i gradobicie ominęły gospodarstwo. Według ludowych wierzeń, bicie dzwonów rozganiało burzowe kłębowiska i odpędzało płanetników – podniebne demony, które miały moc przeciągania chmur tam, gdzie akurat chciały.

Z czasem ze względów praktycznych (nie każdy mógł sobie pozwolić na zagraniczną pielgrzymkę) za loretańskie zaczęto uznawać dzwonki, które zostały poświęcone z intencją, by pełniły taką właśnie funkcję. Owo przeznaczenie zyskiwał zwykle najmniejszy dzwon z tych zawieszonych przy świątyni, albo przy jednej z przydrożnych kapliczek we wsi. Bywało, że dzwony opatrzone były wymowną łacińską sentencją: „Vivos voco, mortuos plango, fulgura frango”, tj. „Żywych wzywam, zmarłych opłakuję, gromy kruszę”.

Sacrum na co dzień

Z naszej kapliczki spogląda na zwiedzających Matka Boska z Dzieciątkiem na ręku. Jest to Madonna z Kalwarii Pacławskiej, drugiego po Leżajsku sanktuarium maryjnego, dokąd prowadziły pobożnych mieszkańców wsi szlaki pielgrzymkowe. Oleodruk opatrzony podpisem „Prawdziwy wizerunek Cud. obrazu Matki Boskiej na Górze Kalwaryi Pacławskiej” datowany jest na początek XX w. i pochodzi z miejscowości Cygany koło Nowej Dęby. Na bocznych ścianach wiszą obrazy w ramach: „Błogosławieństwo duchowe domu” oraz „Serce Pana Jezusa”. Na półce ozdobionej wycinaną papierową firanką stoi pasyjka, a po obu jej stronach dwa drewniane świeczniki.

Kapliczka ta, jak i inne podobne obiekty w skansenie, jest regularnie przystrajana kwiatami z bibuły i girlandami z zielonych gałązek zwłaszcza przed maryjnymi świętami i w miesiącach poświęconych Matce Bożej – w maju, sierpniu i październiku.

Zapraszamy na spacery po rozległym parku etnograficznym, który prezentuje dawną kulturę wiejskiej codzienności – nie tylko tej związanej z pracą czy odpoczynkiem i zabawą, ale także tej przepełnionej ciszą, skupieniem i modlitwą.

Justyna Niepokój-Gil

Redakcja i korekta: Agata Front

1.jpg
2.jpg
3.jpg
4.jpg
5.JPG
6.JPG
7.jpg
8-MKL_20200716_2919.jpg
9-MKL_20200619_2655.jpg

Bibliografia:

Wywiad z U. Posłuszny wpisany do Archiwum Naukowego MKL pod nr NC 468 (9).

Fragmenty z Audioprzewodnika po parku etnograficznym w Kolbuszowej

T. Seweryn, Kapliczki i krzyże przydrożne w Polsce, Warszawa 1958.

U. Janicka-Krzywda, Kapliczki i krzyże przydrożne Polskiego Podkarpacia, Warszawa 1991.

Z. Kłodnicki, Znaki sakralne w przestrzeni. Próba typologii oraz występowanie (geografia) poszczególnych odmian kapliczek w Polsce, [w:] J. Adamowski, M. Wójcicka (red.), Krzyże i kapliczki przydrożne jako znaki społecznej, kulturowej i religijnej pamięci, Wydawnictwo UMCS, Lublin 2011.

W. Gaj-Piotrowski, Duchy i demony w wierzeniach ludowych z okolic Stalowej Woli, Rozwadowa, Tarnobrzega, Wrocław 1993.