aktualności

Wielkanocna aranżacja w skansenie

Od 2021 r. stojąca w pobliżu kościoła pw. św. Marka z Rzochowa i szkoły z Trzebosi  zagroda z Huty Przedborskiej jeszcze szerzej otworzy swe drzwi i okna dla zwiedzających. Stanie się ona zagrodą edukacyjną dla grup szkolnych, turystów indywidualnych oraz rodzin z dziećmi.

W skansenowskich zagrodach od wielu lat można obejrzeć pewne charakterystyczne elementy związane z rokiem obrzędowym. Wszyscy spacerujący mogą zobaczyć zapisane kredą na nadprożach domu litery: K+M+B, wiszące przy drzwiach wianki z oktawy Bożego Ciała i wiązanki ziela z Matki Boskiej Zielnej, umajone kwiatami z bibuły kapliczki czy gałązki drzew zdobiące ściany chałup na Zielone Świątki. Z kolei gromnice z wosku pszczelego (wiszące najczęściej przy oknach), palmy wielkanocne (zatknięte za świętymi obrazami), różańce z kłokoczki i inne ciekawe przedmioty turyści mogą obejrzeć przez okienko lub podczas zwiedzania z przewodnikiem.

W zagrodzie będzie można zaglądnąć do pachnącej sianem stodoły, stajni i kurnika, a przede wszystkim do chałupy. Po wejściu do przelotowej sieni oczom zwiedzających ukaże się aranżacja świąteczna (zimą i wiosną) lub codzienne wyposażenie wnętrza izby (latem i jesienią).

Wielkanoc 2021

Pierwsza w tym roku ekspozycja związana jest z czasem po Kwietnej Niedzieli, tuż przed Wielkanocą. Wielka Sobota to czas, gdy prawie wszystko jest gotowe, by zacząć świętowanie...

Na stole znajduje się poświęcona palma wykonana z trzciny, suchych kwiatów oraz świeżych gałązek bazi zerwanych nad stawem. Przyozdabiano ją także jałowcem, bukszpanem, barwinkiem i mirtem. Po poświęceniu w kościele w Niedzielę Palmową domownicy uderzali się nią lekko nawzajem, mówiąc: „Nie ja biję, palma bije. Za sześć noc – Wielkanoc!”. Szykując wielkanocne śniadanie, gospodyni zatknie palmę za święty obraz przedstawiający Anioła Stróża, by tak jak on chroniła domowników od wszelkiego złego. Gałązki wierzby lub kłokoczki wyciągnięte z palmy zatknięte są też w róg pola za stodołą, by zapewnić urodzaj na cały nadchodzący rok. Małą palmę chowano też w stajni. Później spalano jej część i okadzano bydło wychodzące na pierwszy wiosenny wypas.

Batikowe pisanki

Na kuchennej blasze gotują się gęsie i kurze jajka. Przyniosła je gospodyni z kurnika znajdującego się przy stajni. Mama z dziećmi będzie robić z nich kraszanki – jajka farbowane różnymi barwnikami naturalnymi, tj. łupinami cebuli, czerwonym burakiem, zielonym zbożem czy korą drzew. Kraszanki to również pisanki zdobione poprzez skrobanie wzorów na zabarwionych jajkach albo malowanie ich woskiem. W tym roku w koszyczku i na stole znajdą się głównie te drugie – czyli pisanki batikowe. W mniejszym pojemniku topi się wosk pszczeli. Obok leżą zaostrzone patyczki z zastygniętą kroplą wosku na końcówce, którą znaczyło się wzory na pisance. Gospodyni wybierała na takie pisanki jajka o najjaśniejszej skorupce, by wzór wyszedł bardzo wyraźnie. Malowało się najczęściej motywy proste, tj. słoneczka, gwiazdki, wiatraczki, palemki, gałązki, jodełki czy kurze stopki, rozplanowując wzory symetrycznie. Dopiero potem jajka umieszczało się w naczyniu z barwnikiem, który nie wnikał w miejsca pokryte woskiem. Część kolorowych pisanek z białym wzorem leży w misce na stole, zaś kilka znajduje się w naczyniu z barwnikiem obok pieca. Warto dodać, że gdy chciało się uzyskać wielokolorowy wzór, malowanie woskiem odbywało się etapami. Pierwszy wzór zostawał jasny, drugi np. żółty. Potem nanoszono kolejne wzory i zanurzano jajka w barwniku czerwonym lub niebieskim, na końcu w ciemnym – brązowym lub czarnym. Barwienie zawsze zaczynano od najjaśniejszego koloru. Na zakończenie często smarowano pisanki odrobiną masła, żeby pięknie się prezentowały – i w koszyku ze święconką, i jako podarunek dla panny czy kawalera albo od chrzestnej dla chrześniaka.

Na wielkanocnym stole

Jak pisze W. Gaj-Piotrowski: „Dawne święconki były bardzo obfite […]. Przygotowywano cały kosz samego tylko jedzenia. Jeszcze w okresie międzywojennym odkładały gospodynie w Rzeczycy [koło Stalowej Woli] do poświęcenia następujące ważniejsze pokarmy: bochen żytniego chleba, cały placek, trzydzieści jaj gotowanych, duży ser, pół litry masła (osełka), całą kiełbasę, pasek wędzonki. W Pławie dodawano też kawał śtuki (słoniny). Oprócz tego w każdym święconym musiała być sól i chrzan w postaci oskrobanych korzeni. Dołączano też kilka pisanek oraz baranka, zawsze kupowanego u kramarzy w Rozwadowie. Obok pokarmów przeznaczonych dla ludzi, wieśniacy święcili też rzeczy potrzebne do gospodarstwa. Były nimi: woda, jaglana kasza, kilka bulw kartofli i zboże […], a także flaszeczkę octu na pamiątkę, że Pan Jezus pił ocet”. Wszystkie te elementy pożywienia ozdobione gałązkami barwinka i borówki rosnącej w okolicznym lesie znalazły się na stole w izbie. Stoi tam także duża gliniana miska, z której domownicy jedli barszcz biały.

Woda święcona i nie tylko

W obrzędowości Wielkiego Piątku i Wielkiej Soboty szczególnego znaczenia nabiera symbolika wody. Przed wschodem słońca w Wielki Piątek szło się nad rzekę czy staw. A tam – jak pisał F. Kotula – czekało się, „aż spokojną taflę wody anioł trąci skrzydłami”. Według autora „był to moment jej ucudownienia”. Umycie się w tej niezwykłej wodzie miało zapewnić zdrowie i urodę. Tam, gdzie nie było w pobliżu strumienia, przynoszono ze studni wodę w wiadrze. Ważne, by odbywało się to wczesnym rankiem. Szczególne właściwości miała także woda pozostała po ugotowaniu święconych jajek. „W Wielką Sobotę – jak zanotował F. Kotula – odbywa się przy kościele święcenie wody i ognia. Idzie święcić kto może […]. Przynosi się trochę wody i węgielków tarninowych. Po powrocie kropi się najpierw naokoło całe obejście, wlewa trochę wody do studni, po czym dopiero wchodzi się do domu. Wody tej używa się jako lekarstwo. Gdy człowieka bierze mordowisko albo inne bolenie”. Tą wodą skrapiało się zboże siewne albo wręcz całe pole, używając wielkanocnej palmy jako kropidła.

W jednym z kątów opisywanej izby stoją drewniane wiadro, konewka i cebrzyk oraz dodana tu na czas wielkanocny tzw. dyngusówka – czyli sikawka. Przypominają one o zwyczaju polewania się wodą w Poniedziałek Wielkanocny. Tradycja przekazuje, że tego dnia każda panna na wydaniu powinna być obficie polana wodą. Miało to zapewnić jej w tym roku szczególne powodzenie u kawalerów.

Gdy minie wielkanocny czas, ekspozycja zostanie zmieniona. Latem i jesienią będzie pokazywać codzienne wyposażenie izby uzupełniane o drobne detale, takie jak suszące się zioła czy grzyby. W przyszłości zaś prezentować będzie czynności gospodarskie, np. kiszenie kapusty, łuskanie grochu, obróbkę lnu… Kolejną świąteczną ekspozycję przygotujemy zimą, zawieszając nad wigilijnym stołem bożonarodzeniowe pająki ze słomy i bibuły czy śnieżnobiałe światy z opłatka. Wszystko zgodnie z rokiem obrzędowym na dawnej wsi.

Justyna Niepokój-Gil

1-AF-33633,2.JPG
2-2048_MKL_20210315_6461.jpg
3-2048_MKL_20210315_6441.jpg
4-2048_MKL_20210315_6444.jpg
5-2048_MKL_20210315_6454.jpg
6-AF-33633,23.JPG
7-2048_MKL_20210315_6425.jpg
2048_MKL_20210315_6413.jpg
2048_MKL_20210315_6420.jpg
2048_MKL_20210315_6435.jpg
Fot-Karolina-Migurska-IMG_0169a.jpg

Bibliografia:

A. Budyka, M. Majowicz, „Tajemnice pisanek”, Błażowa 2012.
W. Gaj-Piotrowski, „Kultura społeczna ludu z okolic Rozwadowa”, Wrocław 1967. 
F. Kotula, „Przeciw urokom”, Warszawa 1989.
F. Kotula, „Z Sandomierskiej Puszczy”, Kraków 1962.
A. Karczmarzewski, „Ludowe obrzędy doroczne w Polsce południowo-wschodniej, Rzeszów 2009.