aktualności

O osadnikach józefińskich

27 października odbyła się w skansenie konferencja pod hasłem „Osadnictwo józefińskie w Galicji – ślady obecności”. Przeczytaj relację!

Wszystkie prelekcje zaproszonych gości odbyły się w późnobarokowym, drewnianym dworze z Brzezin – najstarszym obiekcie kolbuszowskiego skansenu, w którym – jak to dawniej bywało – w ciągu roku odbywają się liczne spotkania, rozmowy i koncerty.

To spotkanie rozpoczęła pani dyrektor Katarzyna Dypa. Zaznaczyła, że konferencja poświęcona kolonistom niemieckim w Galicji jest potrzebnym komentarzem do wydarzenia, które miało miejsce w skansenie 22 października – kiedy to otwarto dla zwiedzających zagrodę józefińską z Bożej Woli. Przywitała także wszystkich prelegentów, przedstawicieli instytucji kultury, szczególnie członków stowarzyszenia Die Galiziendeutschen – Geschichte und Erinnerungskultur (Niemcy galicyjscy – historia i kultura pamięci).

Sesję poranną prowadził prof. dr hab. Jan Święch i w pierwszej kolejności zaprosił do mikrofonu dr hab. Isabel Roskau-Rydel z Uniwersytetu Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie. Naświetliła ona stan badań nad osadnictwem józefińskim, wskazała najważniejsze współczesne źródła mówiące o tej społeczności – głównie archiwa i strony internetowe zbierające spisy rodzin emigrujących do zaboru austriackiego, korespondencję, pamiętniki itp., oraz podkreśliła, że wszystkie opracowania na temat osadnictwa niemieckiego w Galicji zostały opublikowane przed 1939 r. Później ten temat nie był analizowany przez środowiska naukowe.

Dr Monika Cepil z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach na podstawie badań przeprowadzonych w 129 osadach józefińskich usystematyzowała układy przestrzenne tych wsi – siedlisk i rozłogów oraz opisała przemiany, jakie zaszły w topografii tych miejscowości w XIX i XX w. Ciekawym przykładem jest wieś Józefów, której układ zmienił się w bardzo niewielkim stopniu i może funkcjonować jako  wzór kolonii, które zakładane były na tych terenach pod koniec XVIII w.

Jacek Bardan opowiedział o bardzo ciekawym i tajemniczym (nie znamy autorów!) zbiorze 278 fotografii z lat 70./80. XX w. znajdujących się w Archiwum Naukowym Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej. Prawdopodobnie jest on swoistym katalogiem czy inwentaryzacją budynków trzech wsi józefińskich – Orłowa, Pława oraz Woli Pławskiej. Materiał ten daje możliwość przeanalizowania, w jaki sposób architektura józefińska zmieniła się i zachowała do końca XX w.

Dr hab. Lucyna Rotter z Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie przedstawiła szerokie spektrum obrazów przedstawiających ogromną różnorodność społeczności wiejskiej – tzw. mozaiki polskiej, której osadnicy niemieccy byli również niejednolitą częścią. Zwróciła uwagę, że poszukiwanie swojego miejsca na ziemi oraz przekształcanie tego miejsca według własnych potrzeb jest czymś, co leży w ludzkiej naturze.

Dr Janusz Radwański i Magdalena Fołta przedstawili wyniki badań terenowych przeprowadzonych wśród najstarszych mieszkańców kolonii józefińskich – potomków dawnych kolonistów w polskich już wsiach. Większość niezasymilowanych protestantów wyjechało z tych terenów przed lub w trakcie II wojny światowej. Ci, którzy ich pamiętają, mówią, że byli to świetni gospodarze, nowocześni i bardzo pracowici rolnicy, ludzie niezwykle przywiązani do wartości rodzinnych i narodowych, umiejący wspólnie świętować. Byli oni otwarci na kontakty z polskimi i żydowskimi sąsiadami, a ci, którzy przyjechali z katolickich części Niemiec, szybko się asymilowali poprzez małżeństwa z Polakami. Po koloniach niemieckich pozostała architektura, niemieckobrzmiące nazwiska oraz nazwy pól, przysiółków, zagajników, majątków, a także cmentarze ewangelickie.

Referat dr Izabeli Wodzińskiej poświęcony był kuchni kolonistów józefińskich. Przypominał on takie potrawy jak zupę kminkową, rosół z kluskami, rosół kiełbasiany, zupę chlebową, zupę poporodową (Tak! Miała ona wzmacniać kobiety w połogu i przepis na nią był wśród kolonistów bardzo rozpowszechniony), potrawy mączne i ziemniaczane: knedle, kluski, pierogi, sałatki ziemniaczane itd. Koloniści niemieccy często parali się masarstwem i znani byli z takich wyrobów jak kiełbasa, boczek, szynki wędzone itd. Jadali także dużo owoców i warzyw. Na grunt polski przenieśli umiejętność uprawy sadów z jabłoniami, śliwami i morelami, a także mało popularnych w Galicji pomidorów. Polskie gospodynie uczyły się od niemieckich pieczenia słodkich strudli z jabłkami, orzechami i cynamonem, drożdżowych racuchów i pampuchów – gotowanych na parze.

Urszula Rzeszut-Baran i Marcin Zimny w kolejnej opowieści zdali relację, skąd brali informacje potrzebne do urządzenia zagrody z Bożej Woli, jak ją aranżowali oraz z jakimi zagadnieniami zetknęli się w trakcie tej pracy. Najważniejszym było to, że chałupa rodziny Philipa Walza jest urządzona jak modelowa chałupa kolonistów niemieckich, nie według wspomnień jej mieszkańców, ponieważ tych zachowało się bardzo niewiele. Następnie wygłaszający referat zaprosili uczestników konferencji na zwiedzanie zagrody z Bożej Woli.

Sesję popołudniową prowadziła dr hab. Lucyna Rotter i do wygłoszenia referatu jako pierwszą zaprosiła Edytę Pazdan-Skórską – dyrektor Gminnej Biblioteki Publicznej w Padwi Narodowej. Opowiedziała ona o kolonii Fallbrun na podstawie materiałów zachowanych w Archiwum Mikrohistorii Padwi. Była to kolonia józefińska, w której życie toczyło się bardzo prężnie. Funkcjonowały tam dwie szkoły, dla dzieci polskich i niemieckich. Powstał także kościół protestancki oraz kasa pożyczkowa. Niemcy uzyskali u miejscowych władz zwolnienie z zobowiązań finansowych wobec gminy, płacili jednak składki na budowę i remonty dróg, meliorację pól itd. Dzielili się swoją szeroką wiedzą na temat rolnictwa i sadownictwa. W Archiwum zachowała się przejmująca fotografia, na której widać, jak to w lipcu 1944 r. potomkowie kolonistów wyjechali z Fallbrun, jedną grupą, wozami załadowanymi całym dobytkiem, do Niemiec.

Hans Christian Heinz z Narodowej Akademii Nauk Ukrainy we Lwowie mówił o dobrym współżyciu kolonistów niemieckich z polskimi sąsiadami. Zgodził się z przedmówcami w tym, że miejscowa ludność uczyła się nowoczesnego rolnictwa od osadników, jednak przypomniał, że wiedza na temat upraw przepływała dwukierunkowo. Według jego badań Polacy i Ukraińcy udzielali rad kolonistom np. na temat tego, jakie gatunki roślin uprawiać w tym klimacie i na tych ziemiach, kiedy siać, kiedy zbierać. Mówił także o emigracji do Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej – radykalnego kroku, na który decydowało się wielu mieszkańców kolonii w obliczu wojen prowadzonych przez Austrię, w obliczu wysokiej inflacji i biedy.

Dr hab. Tomasz Kargol z Uniwersytetu Jagiellońskiego przedstawił ślady, pozostałości, dowody istnienia społeczności kolonistów niemieckich, które wyszukał w prasie – w postaci obwieszczeń, ogłoszeń, notatek prasowych na temat działalności Niemców w OSP, różnego rodzaju kółkach, kasach oszczędnościowych, konkursach. Wspomniał także o motywach osadnictwa niemieckiego w literaturze niemieckojęzycznej XIX i XX w. (Emila Franzosa i Friedricha Recha), polskiej (Andrzeja Kuśniewicza) i ukraińskiej (Sofii Andruchowycz).

Ostatni referat wygłosił prof. dr hab. Jan Święch z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jego treść była swojego rodzaju podsumowaniem nie tylko tej konferencji, ale całego przedsięwzięcia polegającego na uzupełnieniu skansenowskiej opowieści o dawnych mieszkańcach Puszczy Sandomierskiej o wątek kolonistów józefińskich. Przypomniał, że w muzeum prowadzi się narrację za pomocą rzeczy, które są manifestacją ludzkiego geniuszu. Są także nośnikami treści, symbolami istnienia, emisariuszami konkretnych historii, katalizatorami przeróżnych stanów emocjonalnych. Aby muzealnik mógł opowiedzieć za pomocą owych przedmiotów autentyczną historię, musi wejść w kontakt z ludźmi, którzy byli częścią owej historii, którzy dają (lub niegdyś dali) o niej świadectwo, są jej bogatym, trójwymiarowym kontekstem. Kolonistów niemieckich już nie ma, wyprowadzili się do Niemiec lub zasymilowali, brakuje osobistych świadectw, żywych relacji współistnienia na galicyjskich ziemiach. Brakuje odpowiedzi na pytania, jak przeżywali odłączenie od ojczyzny, czy przeżywali to jako krzywdę, czy może jako wyzwanie i przygodę… Brak świadectw to trudność, z którą muzealnik odtwarzający ten wątek historii musi się zmierzyć. Profesor podał przykłady aranżacji skansenowskich przedstawiających życie kolonistów niemieckich – w Sądeckim Parku Etnograficznym, Wielkopolskim Parku Etnograficznym w Dziekanowicach oraz Skansenie Osadnictwa Nadwiślańskiego w Wiączeminie Polskim.

***

Referaty o śladach kolonizacji józefińskiej naznaczone były cieniem owego braku ciągłości istnienia Niemców w Galicji. Z drugiej strony były przesycone przekonaniem, że jest to niezwykle ważny fragment wspólnej historii, który należ badać i którego nie można pomijać tylko dlatego, że istnieje niewiele źródeł mówiących o życiu ludzi, którzy w Puszczy Sandomierskiej rozpoczęli nić własnej opowieści, ale zdecydowali zakończyć ją zupełnie gdzie indziej.

MKL_20231027_092549.jpg
MKL_20231027_092612.jpg
MKL_20231027_093749.jpg
MKL_20231027_100531.jpg
MKL_20231027_101256.jpg
MKL_20231027_102322.jpg
MKL_20231027_102508.jpg
MKL_20231027_104950.jpg
MKL_20231027_111442.jpg
MKL_20231027_113840.jpg
MKL_20231027_122040.jpg
MKL_20231027_122929.jpg
MKL_20231027_124100.jpg
MKL_20231027_130116.jpg
MKL_20231027_130123.jpg
MKL_20231027_133017-2.jpg
MKL_20231027_133141.jpg
MKL_20231027_145507.jpg
MKL_20231027_151646.jpg
MKL_20231027_154755.jpg
MKL_20231027_161227.jpg
MKL_20231027_163653.jpg
MKL_20231027_164154.jpg
MKL_20231027_164433.jpg
MKL_20231027_165020.jpg
MKL_20231027_165115.jpg
MKL_20231027_165221.jpg