aktualności

Słowo dnia: laboga

 


„Laboga!”, „Láboga!”, „Loboga!”, „Łoloboga!”,  „Dla Boga!” – to wyrażenie może mieć wiele form. Nic dziwnego, że wyraża więcej niż tysiąc słów.

Wykrzyknik zdziwienia albo niechęci – takie znaczenie "labogi" podawał na początku XX wieku "Słownik gwar polskich". Późniejszy o ponad wiek "Słownik gwary lasowiackiej Kamienia i okolicy na Rzesowszczyźnie" Jana Kutyły podaje ich już więcej – "okrzyk oznaczający: niebezpieczeństwo, grozę, ostrzeżenie, zaniepokojenie, zdziwienie, ponaglenie".

Jak widać, sytuacji, w których słowo to może być użyte, jest wiele, a te opisane w słownikach nie wyczerpują wszystkich możliwości. Łączy je jedno – emocjonalny kontekst, w jakim może paść. "Loboga", jak to wykrzykniki, służyło daniu upustu emocjom. W chwili wzburzenia (zdziwienia, przestrachu etc.) zwracano się do istoty najwyższej, łamiąc w ten sposób językowe tabu, co nadawało "lobodze" siły wyrazu.

Dziś oczywiście nikt nie uważa poczciwej "lobogi" za naruszenie jakiejkolwiek językowej i społecznej normy (chyba że ktoś stara się unikać wyrazów gwarowych, wtedy "labogę" w sytuacji oficjalnej uważa się za złamanie zasad), ale w kulturze chłopskiej świadomość związku "lobogi" ze wzywaniem imienia Boga nadaremno była żywa, bo funkcjonował w niej wyraz pozwalający na ominięcie tego tabu – to "labieda" (tak podaje „Słownik gwar polskich”) czy "labiydy!" lub "labości" (jak podaje słownik Kutyły). Funkcja tego wyrazu była taka jak funkcjonujących w polszczyźnie ogólnej wykrzykników "kurna" czy "cholewa" – umożliwiał wyrażenie silnej emocji przy jednoczesnym nienaruszaniu językowego tabu.

Z perspektywy użytkownika współczesnej polszczyzny potocznej, pełnej wulgaryzmów, unikanie "labogi" może się wydawać dziwne, trzeba jednak pamiętać o tym, że w kulturze ludowej język był nie tylko narzędziem komunikacji, był także środkiem magicznego wpływania na rzeczywistość. Wypowiedzenie odpowiedniej formuły w trakcie dokonywania obrzędu mogło odegnać złe moce, wyleczyć z choroby lub wręcz przeciwnie – sprowadzić na kogoś nieszczęście.

Do języka przywiązywano dużą wagę także w sferze kontaktów międzyludzkich – znaczenie miało to, jak i kogo przywitamy, jak nazwiemy, wreszcie – jakich słów, w jakich sytuacjach i czyim towarzystwie używamy. Wbrew obiegowym wyobrażeniom o wsi (dawnej i nie tylko), wytworzyła ona kulturę, w której "laboga" mogła pełnić taką funkcję, jaką dzisiaj pełnią mocne wulgaryzmy – uniwersalnego środka ekspresji emocji.

Kto nie wierzy, niech rzuci okiem na przekleństwa zanotowane przez Oskara Kolberga w Rzeszowskiem i Tarnobrzeskiem: "Bodaj ci jasne słoneczko nie świeciło!", "Bodajeś ranka nie doczekał!", "Bodajeś się kamieniem stał!", "Bodaj cię womita cisła!". Oczywiście, można założyć, że Kolberg mocniejszych nie publikował, ale funkcjonowanie przytoczonych wyżej i tak daje wyobrażenie o innej wrażliwości językowej dziewiętnastowiecznego chłopa spod Rzeszowa.

O tym, że zasady, co do tego, kto i kiedy może przeklinać, były w kulturze ludowej ważne, świadczy również istnienie w gwarze lasowiackiej słowa "chlapowaty", oznaczającego kogoś, kto nadużywa przekleństw. Zauważmy, że słowo to nie ma odpowiednika w polszczyźnie standardowej. Świadczy to o tym, że dawna wiejska kultura przywiązywała do języka i jego kultury więcej uwagi niż kultura współczesna.

Zarówno "laboga", jak i "labiyda" stały się podstawami innych słów. "Labidzić" czy "labodzić" oznaczają "rozpaczać, narzekać, biadolić, utyskiwać, zrzędzić, uskarżać się, żalić się, lamentować" (cyt. za słownikiem Kutyły). „Słownik gwar polskich” odnotowuje też wyraz "labieda", oznaczający kogoś, kto często narzeka, jednak nie ma go w żadnym ze słowników lasowiackich.

Janusz Radwański

Bibliografia:

R. Gondek, "Słownik gwary lasowiackiej", Nowa Dęba 2010.
J. Kutyła, "Słownik gwary lasowiackiej Kamienia i okolicy na Rzeszowszczyźnie", Rzeszów 2016.
O. Kolberg, "Tarnowskie-Rzeszowskie", Wrocław-Poznań 1967.
"Słownik gwar polskich", t. 4, Kraków 1906.