ETNOnotatnik

„Dziurawe” życie pani Janiny Olszowy

19 grudnia 2023 r. odeszła pani Janina Olszowy, nauczycielka z ogromnym doświadczeniem, wieloletnia współpracownica Muzeum, pasjonatka, dokumentatorka i  popularyzatorka kuchni regionalnej.

– Kiedy umrę, zobaczę podszewkę świata.
Drugą stronę, za ptakiem, górą i zachodem słońca.
Wzywające odczytania prawdziwe znaczenie.
Co nie zgadzało się, będzie się zgadzało.
Co było niepojęte, będzie pojęte. […]
Fragment wiersza Czesława Miłosza pt. „Sens”

Urodziła się 28 września 1943 r. w Kolbuszowej Górnej. Była nauczycielką najmłodszych dzieci w Szkole Podstawowej nr 1 w Kolbuszowej. Był to jej wymarzony zawód i w ten sposób,  z pasją, wielkim zaangażowaniem i niezliczonymi sukcesami pracowała do emerytury. Ukończyła też dwuletnie studium racjonalnego żywienia. Prócz tego już od lat 60. XX w. związana była ze społecznie wówczas tworzonym Muzeum Regionalnym, które zostało upaństwowione w 1972 r. i w kolejnych latach przekształcone w Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej. W 1962 r. brała także udział w dwóch obozach etnograficznych na terenie Puszczy Sandomierskiej. Współpracowała z Franciszkiem Kotulą i Romanem Reinfussem. Swoją wiedzą wspierała Muzeum przy realizacji projektu badawczego i edukacyjnego „Tradycje naszej ziemi – ciągłość i trwanie” (lata 2005–2006), pisząc do publikacji tekst pt. „Lasowiackie jadło we współczesnej kuchni”, a także przedsięwzięcie „Dziedzictwo kulinarne mieszkańców dawnej Puszczy Sandomierskiej” (lata 2016–2017), w którym podzieliła się doświadczeniem na temat pieczywa obrzędowego. Była także darczyńcą naszej instytucji. Odkąd w Muzeum zaczął działać Ośrodek Edukacji Regionalnej (2012 r.) w dziewiętnastowiecznym budynku szkoły z Trzebosi pani Janina prowadziła warsztaty kulinarne poświęcone kuchni Lasowiaków. Cieszyły się one ogromnym zainteresowaniem turystów, ale także mediów i znanych restauratorów. Babcia Jasia (tak mimowolnie zwracali się do niej uczestnicy spotkań) swoim temperamentem i wiedzą praktyczną szybko zaskarbiła sobie sympatię uczniów. Zaczęła od spotkań pod hasłem „Gotuj z Babcią Janiną”. Potem były: „Lasowiacka kapusta ziemniaczana na 12 sposobów”, „Nasze kasze” (2014 r.), „Grochem o kuchnię” (2015 r.), „W głąb kuchni” (2016 r.), „Ziemniak na horyzoncie” (2017 r.), „Kopiec pietruszki” (2019 r.) i „Jak po maśle” (przełom 2019 i 2020 r.). Ten ostatni cykl przerwała pandemia.

Fot. Karolina Migurska (Archiwum Fotograficzne MKL)

Była niezrównaną gawędziarką, przeciekawie opowiadała o historii regionu i jego tradycjach kulinarnych. Nasze rozmowy z nią trudno nazwać wywiadami etnograficznymi, ponieważ wymykały się wszelkim rzetelnie przygotowanym kwestionariuszom, płynęły własnym, wartkim i żywym nurtem. Już dziś stanowią skarbnicę wiedzy i anegdot.

O swoich narodzinach: Nie było żadnej porodówki. Moja mama rodziła przy babce Skowrońskiej, którą nazywali „babka Kurtkowa”. Przy tej babce Kurtkowej urodziły się wszystkie Górnioki.  Urodziłam się w czepku. Mama ten czepek suszyła z pietyzmem, aż przyszedł Rusek i go zjadł. Myślał, że to pęcherz wieprzowy. Pewnie dlatego nie mam szczęścia!

O swoich chrzcinach: Na mój chrzest, mama mi opowiadała, chrzestna przyniosła bułkę w tybetce [chustka zakładana przez kobiety na głowę i związywana pod brodą], w której myszy wygryzły dziury. Mama zawsze to wypominała. Ale to był czas wojny, bardzo trudno cokolwiek było dostać. Ale mama lamentowała, że przez tę chustkę będę miała dziurawe życie.

O pasaniu  krów pod lasem: Ja las ukochałam, ja do Bukowca goniłam krowy, żeby być wśród sosenek, i doganiałam krowy do Grabnika – to prawie 3 kilometry od domu.

O zainteresowaniu kuchnią: Wszyscy myśleli, że jestem jakaś niedokarmiona, bo gdzie poszłam do sąsiadów, to pytałam: co tu u was tak pachnie? A co będziecie jeść? Babcia Rzepkowa, mieszkająca po drugiej stronie rzeki, czyli u nas z tamty stróny, prowadziła taką kuchnię, gdzie zachadzałam. Gotowała bardzo dobrze, może gdzieś tam gotowała po weselach? W każdym razie ciągle tam chodziłam.

O badaniach etnograficznych: Docent Kotula przydzielił mi jadło i demonologię. Chętnie w tym uczestniczyłam i bardzo mnie to zainteresowało, bo trafiło w moje zainteresowania z dzieciństwa.

Pani Janina Olszowy przeżyła 80 lat. Ci, którzy ją znali, wiedzą, że z jednej strony to niewiele, bo będzie jej teraz bardzo brakować. A z drugiej strony mają świadomość, że w tych latach zebrało się doświadczenie na niejedno życie.

Spoczywaj w Bogu, Kochana Babciu Jasiu!

Zespół Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej

Fot. Karolina Migurska (Archiwum Fotograficzne MKL)