ETNOnotatnik

Jak baby w tłusty czwartek hulały

Tradycje związane z końcem karnawału nie oznaczały dla kobiet siedzenia w kuchni i smażenia pączków. Kobiece hulanki przyćmiewały dzisiejsze imprezy. A wszystko za sprawą pewnego wójta…

Dawno, dawno temu na Piasku żył wójt Comber. Był to człowiek złośliwy i bezduszny, który szczególną niechęcią darzył krakowskie przekupki. Pracujące od świtu kobiety często łajał i szarpał za włosy, a ich towar niszczył lub rozrzucał po Rynku. Dlatego złorzeczono mu, a gdy umarł – a stało się to w Tłusty Czwartek – kobiety porzuciły pracę i z okrzykiem Comber zdechł urządziły wielki pochód z pochodniami, który zakończył się uroczystą ucztą, trwającą do późnych godzin nocnych. Zapis o tych wydarzeniach miał rzekomo pochodzić z 1600 r, o czym wspominał w swym „Dykcjonariuszu” H. Juszczyński.

Od tego czasu rokrocznie w ostatni czwartek karnawału krakowskie przekupki, służebne i wyrobnice od samego rana przy odgłosie muzyki, wśród pląsów i tańców tudzież obficie wychylanych kieliszków przemierzały ulice i zaczepiały przechodniów, prosząc ich do wspólnego tańca. Młodzieńców przy tym ochoczo całowały, a starych kawalerów wyśmiewały i żartobliwie tarmosiły. Ich atrybutem od połowy XIX w. była chochla wypełniona skorupkami jaj, którą groziły, domagając się weselnego okupu. Ofiarą  rozochoconych niewiast padł m.in. bibliotekoznawca prof. Józef Przybylski, którego goniły po mieście dopóki, dopóty im nie zapłacił.

Przebieg uroczystości

O dwunastej w południe wszystkie kobiety, odpowiednio przebrane i przystrojone we włosy z wiórów stolarskich zbierały się w centralnej części Rynku i wybierały spośród siebie marszałkową. Najbardziej znaną z nich była Mądra Maryna, która sama tworzyła przyśpiewki i krótkie utwory poetyckie. Były one później odśpiewywane w trakcie obowiązkowych tańców o charakterze rytualnym, które Oskar Kolberg nazwał „combrowymi”. Pląsające i śpiewające przekupki tworzyły kolorowy korowód, w którym udawały się na Piasek, gdzie czekała przygotowana kukła ze słomy. Wlekły ją później ulicami miasta, z powrotem do Rynku, gdzie przy wtórze żartobliwych połajanek i wśród aplauzu zebranej publiczności Combra okładały kijem, a potem rozrywały na kawałki. Po zakończeniu tych „uroczystości” rozpoczynała się wielka uczta, na której podawano sowicie kraszone skwarkami kasze, obowiązkowo smażone na tłuszczu pączki oraz podługowate i kruche faworki, które nazywano chrustem.  Zawsze kończyła się ona śpiewem i tańcami.

Comber w innych rejonach Polski


Tradycja kobiecych spotkań w Tłusty Czwartek była znana także w innych rejonach Polski. Koło Częstochowy, podobnie jak w Krakowie, kobiety tańczyły przez cały dzień po ulicach i zaczepiały przypadkowych przechodniów, prosząc do tańca. W Wielkopolsce młode dziewczęta  wyprawiały w tym dniu sutą ucztę dla parobków, która kończyła się długą i wyczerpującą potańcówką. Ich celem było zdobycie najlepszego kandydata na przyszłego małżonka. Z kolei w Radomskiem zbierały się gospodynie które podczas kolacji robiły szmacianą kukłę, a  po zakończeniu posiłku chodziły od domu do domu, prosząc o datki na rzecz kobiet o najkrótszym stażu małżeńskim. Nieco inaczej było nad Rabą, gdzie wierzono, że gospodyni powinna w zapusty tańcować na urodę konopi. Jeśli zbiory były mizerne mawiano, że kobieta kiepsko hulała.

 dr Izabela Wodzińska

Na zakończenie, życząc Paniom miłych spotkań w damskim gronie, dołączamy przepis na faworki z naszych muzealnych zbiorów  (AE 308 I):

 


Chrust
½ kg mąki
2 żółtka
1 jajo,
Odrobina soli i mleka ile weźmie
Wyrobić, kroić skośne pasy i piec na gorącym tłuszczu
Smacznego!

Źródła:

M. Balucki, Sukiennice, „Opiekun Domowy” 1870, nr 50.
R. Grześkowiak, Babski comber w Krakowie Anno Domini 1696, http://www.wilanow-palac.art.pl/babski_comber_w_krakowie_anno_domini_1696.html
Z. Gloger, Rok Polski w życiu, tradycji i pieśni,  Warszawa 1986, s.104.
O. Kolberg, Lud, ser. XVIII, Kieleckie, t. 1, Kraków 1885, s. 46.
O. Kolberg, Lud, ser. V, t. I, Krakowskie, Kraków 1871, s.260–262.
S. Matusiak, Comber, „Ziemia” 1914,  R. 5, nr 13–14.
B. Ogrodowska, Zwyczaje, obrzędy i tradycje w Polsce, „Mały Słownik”, Warszawa 2001, s. 38-39,
K. Ruszel, Leksykon kultury ludowej w Rzeszowskiem, Rzeszów 2004, s.81.
Wspomnienia Ambrożego Grabowskiego, t. 1, Kraków 1909, s. 251–253.