ETNOnotatnik

Słowo dnia: łupirz

Łupirz – to określenie niegrzecznego dziecka. Ale również część kultury, w której wychowywanie dzieci wyglądało zdecydowanie inaczej niż dzisiaj.

Łupirz nie ma nic wspólnego z łupieżem – ten zresztą w gwarze lasowiackiej nosi inną nazwę: papry. Źródeł tego wyrazu należałoby upatrywać raczej w słowie upir, we współczesnej polszczyźnie funkcjonującym jako upiór. Dziś postrzegamy upiora jako postać fantastyczną, ale dawniej słowo to budziło grozę, jako iż oznaczało ducha człowieka zmarłego, który nie zaznał wiecznego spokoju, tułając się po ziemi i wysysając krew z żywych, żywiącego się ludzkimi ciałami i dokuczającego ludziom. Najprawdopodobniej z czasem nazwa demona, ze względu na swoje negatywne nacechowanie, zaczęła służyć do wyrażania złych emocji, również w stosunku do dzieci. W ten właśnie sposób upir stał się łupirzem i zmienił swoje znaczenie. Z pokutującej duszy stał się po prostu niegrzecznym dzieckiem.

Niegrzecznym, czyli przede wszystkim nieusłuchanym – trudno mówić o łupirzu, nie wspominając o tym słowie, w gwarze lasowiackiej oznaczającym dziecko nieposłuszne. W kulturze, w której istotna była hierarchia stawiająca starszych ponad młodszymi i wymagającej od tych drugich przede wszystkim posłuchu i szacunku dla rodziców, dziadków i innych dorosłych członków wiejskiej wspólnoty, dziecko nieposłuszne (nieusłuchane) było dla rodziców prawdziwym utrapieniem.


Oczywiście łupirz nie był jedynym określeniem niegrzecznego dziecka funkcjonującym w lasowiackiej gwarze. W tej roli występowało między innymi słowo najduch, oznaczające dziecko nieślubne. Pochodzenie słowa jest jasne - ma takie samo źródło jak czasownik znajdować. Najduch to dziecko obce, nieswoje, które ktoś gdzieś naloz.


Określenia, o których mówimy, nie są zbyt przyjemne. Ale i życie dziecka na dawnej wsi do przyjemnych nie należało. Łupirz i najduch wyrastają z kultury, w której dzieci traktowano dosyć szorstko. Jak podaje Ludwik Stomma, w XIX wieku na wsi drastyczne kary cielesne nie należały do rzadkości, zdarzały się ciężkie pobicia, okaleczenia, a nawet zgony dzieci. Bicie dzieci było na porządku dziennym nawet i w tych oświeconych rodzinach chłopskich, gdzie latoroślom starano się zapewnić wykształcenie – pisze Stomma.

Jan Słomka, dziewiętnastowieczny chłopski pamiętnikarz wspomina: W zimie, gdy takie mniejsze dzieci musiały siedzieć w domu, a były niespokojne i zawadzały na izbie, rodzice wyganiali je „na piec” lub „za piec”. Również ilekroć do domu zeszli się znajomi na pogadankę, albo przyszedł jakiś niecodzienny gość, naprzykład ksiądz po kolędzie albo organista po spisnem, dzieci jak na komendę uciekały „na piec” i stamtąd wyglądały na izbę, przypatrując się ukradkiem przybyłym. Były one brudne, rozczochrane, o uczesaniu ich bowiem nikt nie myślał, przytem były nieśmiałe i bały się obcych.


Taki model wychowywania dzieci wynikał z trudnych warunków życia. Jak w czasie badań terenowych prowadzonych w ramach projektu Folklor Rzeszowiaków – obraz przemian wyjaśniała urodzona na początku lat dwudziestych mieszkanka Przewrotnego:


A no tak, bo nie było czasu z dzieckiem mieć do roboty, bo była inno robota. Dzie tam myśloł kto o dziecku. Tak sie chowało, o, bo sie chowało. Zjeść mus było, ale dzie dziecko miało taką wygodę, jak dzisiaj (sygn. MKL AE 563).

Większość wysiłków rodziców skupiona była na zapewnieniu dzieciom rzeczy niezbędnych do przeżycia. Jak podaje Słomka, najmilej wspominanym okresem dzieciństwa było niemowlęctwo, kiedy człowiek mógł liczyć na, najprawdopodobniej największą w życiu, uwagę matki i jej czułość.


Łupirz, jeśli nie został całkiem zapomniany, jest już dzisiaj określeniem raczej na poły żartobliwym niż używanym serio. Mogłoby znaleźć się w naszym skansenie, tuż obok linijki i grochu rozsypanego w kącie szkolnej sali. Podobnie jak te przedmioty, słowo łupirz jest świadectwem nielekkiego dzieciństwa całych pokoleń wiejskich dzieci. Świadczy też o długiej i ciekawej drodze, jaką pokonywały słowa gwarowe. W tym wypadku była to droga od słowiańskiej, przedchrześcijańskiej demonologii do domowego słownika.

 

Janusz Radwański


Źródła:
A. Gieysztor, Mitologia Słowian, Warszawa 2006.
R. Gondek, Słownik gwary lasowiackiej, Nowa Dęba 2010.
L. Stomma, Antropologia kultury wsi polskiej XIX w., Gdańsk 2000.
J. Słomka, Pamiętnik włościanina, Warszawa 1983.