ETNOnotatnik

Od pioruna i od wilka…

 

  

Uroczystości związane z okresem Bożego Narodzenia zamyka 2 lutego – dzień Matki Boskiej Gromnicznej. Ludowe obrazy przedstawiają Maryję trzymającą w lewej ręce Dzieciątko w powijakach, a w prawej zapaloną świecę, która wiąże się z odmawianą przez kapłana w Dniu Oczyszczenia modlitwę o oświecenie umysłów wiernych. Tego dnia Matka Boska miała chodzić ze świecą wśród pól, a także chronić domowników w zagrodach oraz wędrowców od napaści wilków.

Widocznym znakiem święta są poświęcane tego dnia w kościołach świece gromnice. Wykonywane były one z naturalnego wosku pszczelego, a ich wyrobem zajmowali się członkowie bractw religijnych i cechów rzemieślniczych, a potem także pszczelarze posiadający większe pasieki. „Lanie światła”, czyli tradycyjne wytwarzanie świec, powszechne było jeszcze w XIX w., a na naszych terenach najdłużej, bo jeszcze do lat 70. XX w. zwyczaj ten utrzymywał się w Żołyni i Brzózie Stadnickiej (Łańcuckie). Odlewanie świec odbywało się w ostatnim tygodniu przed dniem Matki Boskiej Gromnicznej, prace nadzorował cechmistrz, a uczestnicy śpiewali kolędy i czytali żywoty świętych, co nadawało czynnościom obrzędowy charakter. Warsztat składał się z miedzianej patelni oraz drewnianego koła, w które wbijano gwoździe (ok. 50 szt.), a na nich wieszano knoty. Roztopionym woskiem polewano knoty po kolei, po czym obracano koło. Czynność powtarzano aż świece nabiorą odpowiedniej grubości, trwało to zwykle ok. 3 godzin. Na koniec świece wyrównywano, gładzono i znaczono cechowymi znakami. W Nawsiu, dawnej części Wielopola Skrzyńskiego (Ropczyckie), świece wytwarzano w ten sposób, że rozmiękczony wosk wałkowano na stole przy pomocy maglownicy. Powstały w ten sposób walec rozcinano potem na pół i wkładano knot. Inny sposób wykonywania świec – wlewanie roztopionego wosku do specjalnej formy – stosują pszczelarze do dzisiaj. Gromnice można było zwykle kupić na targu poprzedzającym dzień Matki Boskiej Gromnicznej.

Przybranie gromnicy

Niesioną do kościoła gromnicę ozdabiano zieleniną (w postaci gałązki mirtu, bukszpanu, rozmarynu czy jałowca), przewiązywano lnem albo kawałkiem białego płótna, a potem też wstążką. W „Lasowiackim zielniku” przeczytać można: F. Kotula pisze, iż w latach 60. na obszarze dawnej Puszczy Sandomierskiej istniał zwyczaj zdobienia gromnic przede wszystkim „leśną zieleniną”, tj. jałowcem, gałązkami borówek itp. (…) przed II wojną św. przewiązywano gromnicę kilkoma pasami lnu czesanego np. w Przedborzu, Jeżowym Kameralnym, Hucie Przedborskiej, Leszczach, Wilczej Woli [gdzie] motywowano ten zwyczaj: „robi się to po to, żeby w polu rodził”.

Gromnicę zapalano w kościele, a dobrą wróżbą było, gdy palącą się wciąż świecę udało się donieść do domu. Wtedy jej płomieniem wypalano krzyż albo na tragarzu – głównej belce biegnącej pod powałą izby, albo na górnej części odrzwi czy nad oknem.

Ochronna moc

Powszechnie uważano, że poświęcona gromnica ma moc ochronną (apotropeiczną). Znaczenie krzyżem kilku miejsc w izbie miało chronić dom i zagrodę przed dostępem złych mocy. Przez cały rok gromnice, podobnie jak palmy wielkanocne, przechowywano w wielkim poszanowaniu, najczęściej za świętym obrazem lub przy oknie – tam też można je znaleźć we wnętrzach naszych chałup w Parku Etnograficznym MKL.
Gromnice zapalano podczas maryjnych świąt oraz w ważnych momentach życia, gdy szczególnie proszono o wstawiennictwo Maryi. Chorym, którzy przyjęli ostatnie sakramenty, patrząc na dym ze zgaszonej gromnicy przepowiadano powrót do zdrowia albo przeciwnie – bliską śmierć (w zależności od tego, czy unosił się w stronę drzwi, czy w stronę okna). Światło świecy miało przynieść ulgę umierającym, którym świece wkładano ją do ręki.

Wierzono, że świecące się gromnice będą chronić dom przed piorunami, a mogą nawet zażegnać burzę. Jak wspomina A. Karczmarzewski, w Ostrowach Tuszowskich (Tarnobrzeskie) mawiano, że „tłumi grzmoty”. Stawiano ją zapaloną w oknie z tej strony, z której nadciągała burza i odmawiano „Anioł Pański”[AMER:196]. Na Podgórzu Rzeszowskim (Kąkolówka, Grzegorzówka, Sołonka) świecono wtedy, gdy burza była nad lasami, nigdy kiedy była nad wsią, bo wierzono, że zatrzymuje chmury [AMER: 294].

Na ból gardła i inne choroby

Gromnicom przypisywano też moc leczniczą. Już w kościele obwodzono świecą dookoła głowy, albo przesuwano ją pod brodą. To, a także wdychanie dymu, który unosił się z knota świecy zgaszonej w domu, miało uchronić od bólu gardła i innych chorób. Po przyniesieniu gromnicy do domu każdy z domowników nagrzewał ciepłem świecy swoje dłonie. Inne zabiegi zanotowano w „Ludowych obrzędach dorocznych…”: w Maćkówce (Przeworskie), gdy dziecko dostało „przestrachu”, stawiało się kołyskę pod wypalony gromnicą na tragarzu krzyż i pod nim odczyniano uroki. W Żurawiczkach (Przeworskie) strugano do naczynia ze święconą wodą trzy razy po trzy kawałki z gromnicy i trzy razy przelewano nad głową dziecka [AMER: 158].

Wyglądnij za okno

Dzień Matki Boskiej Gromnicznej wiązał się z obserwacją pogody. Przytaczając jedno z przysłów: Na Gromnice z dachów ciecze – zima się przewlecze. Na Gromnice mróz – schowaj sanie szykuj wóz, można przewidywać, czy nadal będzie sroga zima, czy już niebawem nadejdzie wiosna. Zaglądnijmy w takim razie za okno!

Justyna Niepokój-Gil

Źródła:
Andrzej Karczmarzewski, Ludowe obrzędy doroczne w Polsce południowo-wschodniej, Rzeszów 2011, s. 134-139.
Zbigniew Libera, Adam Paluch, Lasowiacki zielnik, Kolbuszowa 1993, s. 116.
Krzysztof Ruszel, Leksykon kultury ludowej w Rzeszowskiem, Rzeszów 2004.
AMER – Archiwum Muzeum Etnograficznego w Rzeszowie
MKL-AE – Archiwum Etnograficzne Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej