PL EN
Ustawienia prywatności
Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Aby uzyskać więcej informacji i spersonalizować swoje preferencje, kliknij „Ustawienia”. W każdej chwili możesz zmienić swoje preferencje, a także cofnąć zgodę na używanie plików cookie na poniższej stronie.
*Z wyjątkiem niezbędnych

Drygawice, więcierze, wiersze, czyli jak złowić rybę...

Rozmówcy z Dębna tak opisali łowienie ryb przy pomocy drygawicy: Jechali z taką siatką około czterdziestumetrową na przykład na jedną łódź. Komono, czyli żerdź i obciążenie żelazne z wozu, wbijał na szpic tej wyspy i robił łuk, i zaganiał wokoło wyspy. Trzy siatki jest, jedna ma dziesięć centymetrów gruba, druga jest siedem czy osiem i cztery. Jak ryba wpadła w środek to już się nie wycofała. Gruba się łapała w duże, (…) ta grubsza wchodziła w środek, tam zostawała, co podarło to podarło resztę, a ta drobna się łapała w te mniejszą sieć. Sieci naprawiono drewnianymi igłami – byli od tego specjaliści, nie każdy potrafił to robić: Ja nie robił, koledzy robiły. Oni mieli takie czółenka, nazywano czółenka, i przeplatał, i ciach, ciach, guzka zawiązał i dalej, i dalej i tak szedł – wspomina informator z Piskorowic. Innym rodzajem sieci służącym do połowu ryb była tak zwana sufata, czyli siatka rozpięta na dwóch ruchomych drągach złożonych jak nożyce, której używano do połowu z łódki.

Ryby łowiono także przy pomocy pułapek – więcierzy oraz wierszy: Dużo ryb łapali w kosze, w więcierze. Kosze robiono z wikliny, wierzby. Samemu się robiło. A później z siatki nawet, trzy koła, trzy pręty, metr dwadzieścia i pod wodę. Jak beczka, siatka, jeszcze taki lej zrobiony i tylko otwór o tak, takie kolki wystawały. Ryba szła se, żeruje, poszła, z powrotem nie miała szans – relacja z Dębna z powiatu leżajskiego.

A jak zbudować łódź

W przeprowadzonych wywiadach znalazły się także fragmenty dotyczące budowy łodzi – obszerny opis udało się zanotować w Nowej Dębie: Drewnem, które najbardziej nadaje się na łódź, jeżeli mówimy tutaj o trwałości, plus jeszcze jego elastyczność, no to możemy powiedzieć, że modrzew. Z tym, że modrzew ma swoje wady również, jest wytrzymały, przede wszystkim to chodzi o wytrzymałość na grzyby i pleśnie. Bo to łódkę można powiedzieć dyskwalifikuje, jeżeli będą deski nieodpowiednie, podatne na grzyby i pleśnie, no to ta łódka ma krótką żywotność. A modrzew ze względu na swoją strukturę i skład, czyli posiada po prostu bardzo mocne garbniki, bardzo podobne jak dąb, radzi sobie po prostu z wilgocią, z pleśniami, z grzybami, no i tymi podobnymi rzeczami. Ale to są już drewna twardsze, można powiedzieć, mają swoje wady. Jak każda taka jednostka tego typu jest bardzo wrażliwa na zmiany atmosferyczne. Słońce i woda, są jej wrogami. Jeżeli łódka byłaby cały czas we wodzie, cała, to jest w porządku. A jeżeli będziemy ją moczyć i suszyć, jej żywotność jest o wiele skrócona. Zresztą, jak doświadczenie pokazuje, taka łódka zawsze gnije na pograniczu wody i powietrza. (…) Sosna bardzo dobrze się sprawuje. Krótką żywotność ma świerk, ale też jest trzecim gatunkiem, który jeszcze się nadaje do tego. No i dąb, ale dąb może być użyty, ale w troszkę innej technice. Nie jako konstrukcja szerokich desek. Dlatego, że dąb bardzo pęka. Czyli powinien być dzielony przez rdzeń, na środku powinien być dzielony, wtedy nie ma tendencji pękania.

I jak ją uszczelnić...

Łodzie uszczelniano w następujący sposób: Jest taka technika, stosowana już od dawien dawna. Deski przed złożeniem dopasowujemy po prostu bardzo dokładnie do siebie, zostawiając mimo wszystko, nie są cięte dokładnie pod kątem prostym ich boki, zostawiając miejsce, szczelinę na uszczelnienie. Czyli jakbyśmy te deski złożyli, takie deski na dno, czy nie tylko na dno, bo każda deska, która współpracuje z kolejną, czy to będzie deska burtowa, czy to będzie brona, czy to będzie wodnica, one nie są do siebie przyłożone równolegle. Zawsze pomiędzy nimi, na całej długości jest szczelina, jest różnica kąta. I ta różnica kąta jest wykorzystywana na to, że składając te deski do siebie, one tworzą szczelinę naturalnie na całej długości. I tą szczelinę wykorzystuje się do uszczelnienia. Nie stosuje się żadnych uszczelnień syntetycznych, nowoczesnych uszczelnień, bo nie ma takiej konieczności. Najlepszym uszczelnieniem w tym przypadku ogólnie dostępnym albo są pakuły konopne, czy lniane, może to być sznur bawełniany, również się nadaje świetnie do tego, bo też ma bardzo dużą wytrzymałość. Nasącza się go używając też takiego tradycyjnego środka jakim jest smoła drzewna czyli dziegieć i ubija w szczelinie. Odpowiednie ubicie tego szczeliwa w szczelinie daje świetne zabezpieczenie i uszczelnia taką łódź. Wiadomo, że łódź jak pójdzie na wodę, po jakimś tam czasie, przykładowo miesiąc, dwa, może się okazać, że gdzieś tam jeszcze, bo te deski pracują, że gdzieś tam trzeba będzie doszczelnić. Ale jeżeli trzeba będzie doszczelnić, to po prostu bierzemy dalej te pakuły czy coś i upychamy w to miejsce i mamy łódkę szczelną.

Nowe eksponaty

Drygawica oraz igła do naprawy sieci
W zbiorach naszego Muzeum znajdują się sprzęty służące do połowu ryb: łodzie, sieci, saki, kłonie, więcierze, wiersze, podrywki, wiosła oraz narzędzia do płoszenia ryb. Przy okazji prowadzenia badań w ramach projektu „Woda w życiu i kulturze mieszkańców Rzeszowszczyzny” udało się pozyskać kolejne eksponaty: drygawicę, czyli sieć używaną do połowu ryb z łodzi oraz drewnianą igłę służącą do naprawy sieci oraz więcierzy. Oba przedmioty pochodzą z Dębna w powiecie leżajskim, miejscowości leżącej przy ujściu Wisłoka do Sanu.

Magdalena Fołta

Newsletter

Newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać od nas informacje o bieżących wydarzeniach, zapisz się do naszego newslettera!
Elementy oznaczone gwiazdką (*) są obowiązkowe!