Pożytek z ciebie jak z gęsi!
Gęsi należą do zwierząt hodowanych na lasowiackiej i rzeszowskiej wsi od setek lat. Doglądanie pasących się gęsi stanowiło często pierwszy domowy obowiązek dzieci już w wieku kilku lat – zanim podrosły na tyle, żeby mogły pasać krowy.
Wbrew przytoczonemu wyżej powiedzeniu gęsi odgrywały w gospodarstwie niepoślednią rolę. Ciężkie zimy, w czasie których zapewnienie opału do ogrzania drewnianej chałupy nie było zadaniem prostym, pomagały przetrwać pierzyny wypchane gęsim pierzem. Były one na tyle cenne, że często wchodziły w skład wiana panny wychodzącej za mąż. „Jak wychodziła za mąż córka, to musiała być w wianie pierzyna elegancka” – podsumowuje mieszkanka Łukawca. Pierzyna pojawia się też często w opowieściach ludzi, którzy byli w czasie drugiej wojny światowej przesiedlani lub musieli uciekać przed frontem jako przedmiot, który był na tyle cenny, że warto było go zabrać w drogę.
Wbrew przytoczonemu wyżej powiedzeniu gęsi odgrywały w gospodarstwie niepoślednią rolę. Ciężkie zimy, w czasie których zapewnienie opału do ogrzania drewnianej chałupy nie było zadaniem prostym, pomagały przetrwać pierzyny wypchane gęsim pierzem. Były one na tyle cenne, że często wchodziły w skład wiana panny wychodzącej za mąż. „Jak wychodziła za mąż córka, to musiała być w wianie pierzyna elegancka” – podsumowuje mieszkanka Łukawca. Pierzyna pojawia się też często w opowieściach ludzi, którzy byli w czasie drugiej wojny światowej przesiedlani lub musieli uciekać przed frontem jako przedmiot, który był na tyle cenny, że warto było go zabrać w drogę.
Wpuścić kota w pierze
Gęsi podskubywano zwykle dwa - trzy razy do roku, ale pierze z wyskubanych piór gospodynie darły zwykle późną jesienią i zimą, gdy nie było pracy w polu. Była to zwykle praca wykonywana wspólnie, stanowiąca okazję do spotkań towarzyskich. „Schodziło się kilka kobiet wieczorem i skubały do jedenastej, dwunastej godziny. Rozmawiały, opowiadały, co słychać we wsi, czy jakieś żarty” –opisywał skubanie Wilhelm Gaj-Piotrowski. Kawalerka lubiła skubiącym kobietom robić żarty, np. wpuszczając do wypełnionej pierzem izby wystraszonego kota. Gospodyni, u której odbywały się pierzaczki musiała przygotować posiłek na koniec wieczoru. Nie był zwykle wystawny, choć nie brakowało odświętnych wypieków czy swojskiego wina. „Nawet jeśli był Adwent, piło się je w niewielkich ilościach, do tego podawano bułę drożdżową” – wspominają mieszkanki Baranowa Sandomierskiego.
Zjeść gęś, póki tłusta
Gęsina pojawiała się też na stołach mieszkańców wsi. Oczywiście, niezbyt często – dania mięsne były częścią pożywienia odświętnego. Pieczone gęsi lub roladę z gęsiny jedzono przede wszystkim jesienią i w czasie Bożego Narodzenia, kiedy gęsi były jeszcze tłuste po ciepłych miesiącach, podczas których się pasły.
Szczególną rolę gęsina odgrywała w kuchni żydowskiej. W związku z obowiązującym religijnych Żydów zakazem spożywania wieprzowiny to gęś była dobrym źródłem zwierzęcego tłuszczu. „Żydzi lubili gęsinę. Lepsze byłoby określenie: uwielbiali, zwłaszcza zimą. Gęś, zwłaszcza tłusta, była tak ceniona, że zdobycie jej było uznawane za warte szczególnych starań” – wspominał Naftali Zalesic. „Tłusta gęś była cenna ze względu na smalec, który wytapialiśmy i przechowywaliśmy, a potem smarowaliśmy nim chleb. Był to lubiany przez wszystkich smakołyk. Używało się go też w czasie Paschy do wypieków i do wyrobu macy” – wyjaśniał. Zostawił barwny opis „polowania” na najtłustsze gęsi wiezione na targ w Kolbuszowej:
Szczególną rolę gęsina odgrywała w kuchni żydowskiej. W związku z obowiązującym religijnych Żydów zakazem spożywania wieprzowiny to gęś była dobrym źródłem zwierzęcego tłuszczu. „Żydzi lubili gęsinę. Lepsze byłoby określenie: uwielbiali, zwłaszcza zimą. Gęś, zwłaszcza tłusta, była tak ceniona, że zdobycie jej było uznawane za warte szczególnych starań” – wspominał Naftali Zalesic. „Tłusta gęś była cenna ze względu na smalec, który wytapialiśmy i przechowywaliśmy, a potem smarowaliśmy nim chleb. Był to lubiany przez wszystkich smakołyk. Używało się go też w czasie Paschy do wypieków i do wyrobu macy” – wyjaśniał. Zostawił barwny opis „polowania” na najtłustsze gęsi wiezione na targ w Kolbuszowej:
„Gorączkowy ruch zaczynał się, gdy tylko wóz pojawił się w zasięgu wzroku. Wszyscy biegli w jego kierunku, chcąc wybrać sobie najtłustszą gęś. Nie było to łatwe zadanie, wymagało wskoczenia na jadący wóz, a potem jednoczesnego trzymania się na nim i wymacywania w klatkach najtłustszego ptaka. Wszyscy wiedzieli, gdzie sprawdzić, czy gęś jest tłusta: pod skrzydłami lub w okolicach kupra. Trzeba było wymacać jedną po drugiej, zanim wybrało się dostatecznie utuczoną. Gdy już wybrało się jedną czy dwie, trzeba było się ich trzymać, cokolwiek by się nie działo, co też nie było łatwym zadaniem.
Wyobraźmy sobie taką scenę: parę osób już wdrapało się na wóz i stoi na jego drabinach, parę wciąż próbuje to zrobić. Przepychający się przy klatkach ludzie oczywiście wystraszyli gęsi, które zaczynają histerycznie gęgać. Woźnica denerwuje się i pogania konie, żeby uciec tym, którzy próbują wejść na wóz i zrzucić tych, którzy wczepili się w wóz i w gęsi. Soczysta wiązanka przekleństw niewiele pomaga, więc podnosi na niechcianych pasażerów bat. Przekleństwa, tętent kopyt i gęsie gęganie towarzyszą wjazdowi wozu z jego niecodziennym ładunkiem do miasta. Wjeżdża z najbardziej wytrwałymi pasażerami – piątką lub nawet szóstką.
Na rynku wóz się zatrzymywał, a sytuacja wracała do normy. Roszczenia do konkretnych gęsi były honorowane, pieniądze trafiały do chłopa. Posiniaczeni, zmęczeni klienci odchodzili zwycięscy, ich heroiczne wysiłki zostały nagrodzone. Wiecie już, dlaczego zdobycie gęsi było dla mnie wyzwaniem? Nigdy mi się to nie nudziło”.
Wyobraźmy sobie taką scenę: parę osób już wdrapało się na wóz i stoi na jego drabinach, parę wciąż próbuje to zrobić. Przepychający się przy klatkach ludzie oczywiście wystraszyli gęsi, które zaczynają histerycznie gęgać. Woźnica denerwuje się i pogania konie, żeby uciec tym, którzy próbują wejść na wóz i zrzucić tych, którzy wczepili się w wóz i w gęsi. Soczysta wiązanka przekleństw niewiele pomaga, więc podnosi na niechcianych pasażerów bat. Przekleństwa, tętent kopyt i gęsie gęganie towarzyszą wjazdowi wozu z jego niecodziennym ładunkiem do miasta. Wjeżdża z najbardziej wytrwałymi pasażerami – piątką lub nawet szóstką.
Na rynku wóz się zatrzymywał, a sytuacja wracała do normy. Roszczenia do konkretnych gęsi były honorowane, pieniądze trafiały do chłopa. Posiniaczeni, zmęczeni klienci odchodzili zwycięscy, ich heroiczne wysiłki zostały nagrodzone. Wiecie już, dlaczego zdobycie gęsi było dla mnie wyzwaniem? Nigdy mi się to nie nudziło”.
Żeby się gęsi dobrze chowały
Zwiedzając Park Etnograficzny Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej warto zatrzymać się przy naszych gęsiach (nie szczypią, zapewniamy) i pomyśleć chwilę, nad niemałym znaczeniem tych niepozornych ptaków w regionalnej kulturze… i kuchni.
Janusz Radwański
Janusz Radwański
Bibliografia:
J. Dragan, „Na zapusty wieprzek tłusty”. O lasowiackim biesiadowaniu w karnawale, [w:] Puszcza Sandomierska od kuchni, Kolbuszowa 2017.
W. Gaj-Piotrowski, Kultura materialna ludu z okolic Rozwadowa, Rzeszów 1975.
U. Rzeszut-Baran, Pożywienie na co dzień i od święta oraz lecznictwo ludowe Rzeszowiakow, [w:] Folklor Rzeszowiaków – obraz przemian, Kolbuszowa 2018.
N. Salsitz, A Jewish Boyhood in Poland: Remembering Kolbuszowa, Syracuse 1992.
I. Wodzińska, Życie i pożywienie codzienne mieszkańców dawnej Puszczy Sandomierskiej od uwłaszczenia do początku II wojny światowej [w:] Puszcza Sandomierska od kuchni, Kolbuszowa 2017.
W. Gaj-Piotrowski, Kultura materialna ludu z okolic Rozwadowa, Rzeszów 1975.
U. Rzeszut-Baran, Pożywienie na co dzień i od święta oraz lecznictwo ludowe Rzeszowiakow, [w:] Folklor Rzeszowiaków – obraz przemian, Kolbuszowa 2018.
N. Salsitz, A Jewish Boyhood in Poland: Remembering Kolbuszowa, Syracuse 1992.
I. Wodzińska, Życie i pożywienie codzienne mieszkańców dawnej Puszczy Sandomierskiej od uwłaszczenia do początku II wojny światowej [w:] Puszcza Sandomierska od kuchni, Kolbuszowa 2017.